Reforma edukacji: powrót do PRL – wywiad z dr. Włodzimierzem Wójcikiem

Dzisiaj na naszych łamach wywiad z dr. Włodzimierzem Wójcikiem, wieloletnim nauczycielem biologii w jednym z najlepszych liceów w kraju, wybitnym dydaktykiem, egzaminatorem maturalnym i autorem książek do nauki biologii.

Panie doktorze, na czym polega reforma szkolnictwa przeprowadzana przez obecny rząd?

Dotychczasowa struktura szkolnictwa w Polsce zakłada kształcenie ogólne wszystkich uczniów w wymiarze lat: 6 (szkoła podstawowa) + 3 (gimnazjum) + 1 (pierwsza klasa szkoły ponadgimnazjalnej), co w sumie dawało 10 lat kształcenia ogólnego, po którym następowało profilowanie, ale równoległe z kontynuacją kilku przedmiotów ogólnych (j. polski, historia, matematyka).

pasted-image-at-2017_01_02-06_24-pm

Jaki cel przyświeca tej zmianie?

Planowana nowa struktura szkolnictwa skraca kształcenie ogólne do 8 lat szkoły podstawowej (na dziś nie wyposażonej w pracownie przedmiotowe dla nauk przyrodniczych). To jest zmiana najbardziej zasadnicza. Poza tym zdecydowanie szerzej ma być rozwinięte kształcenie zawodowe i wyraźnie zmniejszony udział maturzystów wśród absolwentów szkół, z obecnych ok. 80% do zapewne ok. 50%, co na pewno zmniejszy też liczbę kandydatów na studia. Sprzyjać to będzie podniesieniu poziomu kształcenia na studiach i zwiększy elitarność wykształcenia w społeczeństwie.

Pana zdaniem – czy to jest słuszny kierunek jeżeli chodzi o polski system edukacji?

Co do oceny planowanych zmian, to rzeczywiście warto byłoby zmniejszyć napór na studia wyższe i podnieść ich jakość, ale na pewno nie kosztem takiego skrócenia kształcenia ogólnego, otwierającego przecież wszystkim szersze możliwości przyszłego elastycznego dostosowania się do rynku pracy. Dotychczasowa struktura szkolnictwa nie była spójna w zakresie kształcenia ogólnego w tym sensie, że było ono kontynuowane przez rok w szkołach ponadgimnazjalnych, w praktyce – w bardzo różny sposób. Wydaje mi się, że kształcenie ogólne powinno się kończyć po 9 latach, w gimnazjum – obowiązkowym dla wszystkich uczniów. Jednak taka zmiana oznaczałaby tylko korektę programową, a nie zmianę struktury szkolnictwa, gdy tymczasem obecnym władzom zależy najbardziej na likwidacji gimnazjów, a nie na doskonaleniu procesu kształcenia.

Jest pan ekspertem w dziedzinie dydaktyki biologii. Rząd wprowadził kontrowersyjne zmiany do programu nauczania biologii. Nowy program skrytykował między innymi Komitet Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej PAN. Czy miał do tego powody?

Jeśli chodzi o nowe Podstawy Programowe, to widać, że powstały ona naprędce i bez głębokiego przemyślenia celów kształcenia, w dodatku obejmują tylko ośmioklasową szkołę podstawową i nie wiadomo, co będzie w szkołach średnich, a bez pełnego oglądu trudno ocenić całokształt zmian. W dotychczasowym kształceniu w szkole podstawowej mamy etap I – kształcenia w pełni zintegrowanego (klasy I – III) oraz etap II – tzw. kształcenia blokowego (klasy IV – VI). To na tym drugim etapie pojawia się przedmiot „przyroda” (odpowiednik przedmiotu „science” w krajach anglojęzycznych – przyp. Neuropa), obejmujący elementy biologii, chemii, fizyki i geografii, zwieńczony egzaminem gimnazjalnym z przedmiotów przyrodniczych. Polski system edukacji włożył wielki wysiłek w przygotowanie nauczycieli do takiego kształcenia blokowego i skutkowało ono zdecydowanie bardziej zintegrowanym postrzeganiem przyrody niż to było w jeszcze starszym (post-PRL-owskim) i we właśnie planowanym systemie kształcenia. Teraz zanosi się na zmarnowanie tego wysiłku, bo kształcenie przedmiotowe zostaje wprowadzone już od klasy V (do VIII) i o żadnym „science” nie ma mowy. Dlatego dalsze moje uwagi będą dotyczyły tylko kształcenia biologicznego.

Nowa Podstawa Programowa (PP) kształcenia biologicznego jest – mówiąc w największym skrócie – nieudaną kalką dotychczasowej PP z gimnazjum i pierwszej klasy szkoły ponadgimnazjalnej. Cele kształcenia zostały dość dokładnie przepisane, ale z charakterystycznym pominięciem sformułowania „[uczeń] wskazuje ewolucyjne źródła różnorodności biologicznej”. Tymczasem teoria ewolucji, uznana przecież oficjalnie w imieniu Kościoła przez Jana Pawła II (choć Kościół nadal bardzo jej „nie lubi”), dostarcza fundamentu, podstawy wyjaśniania przyczyn obecnego kształtu życia na Ziemi. I dlatego cały przegląd tej różnorodności, zapisany w nowej PP według dość nudnego schematu, wspólnego dla wszystkich ważnych grup świata żywego, na pewno nie ułatwia zrozumienia przebiegu ewolucji, która do tego zróżnicowania doprowadziła – grupy są omawiane w oderwaniu od siebie.

Właśnie. T. Dobzhanski powiedział, że “Nic w biologii nie ma sensu jeśli jest rozpatrywane w oderwaniu od ewolucji.”. Da się uczyć współczesnej biologii bez powiązania wszystkiego centralną teorią?

Trafnie zauważa to wspomniany Komitet Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej PAN: „Usunięcie ewolucji z celów kształcenia oraz usunięcie wymagań przekrojowych sprawia, że można pominąć teorię ewolucji w nauczaniu biologii, ponieważ przestaje ona być tym samym zintegrowana z całością wiedzy biologicznej”. To trochę tak, jakby historię przedstawiać uczniom bez przyczynowo-skutkowego wiązania ze sobą kolejnych wydarzeń – zostaje suchy opis faktów i dat, „do wkucia na pamięć”. Nie zmienia tego w sposób zasadniczy fakt, że w końcowej części PP pojawia się zapis dotyczący ewolucji – kalka z dotychczasowego zapisu dla gimnazjów. To nie wystarczy, by całe nauczanie biologii było ewolucją „przesiąknięte”, a powinno takie być. Pozostaje mieć nadzieję, że nauczyciele realizować będą ten przegląd w dotychczasowy sposób i dzięki temu uzmysłowią uczniom ewolucyjne powiązania grup organizmów. Jednak taka nadzieja jest dość kuriozalna jako punkt wyjścia do „reformowania” szkoły.

Jeżeli prowadzi się dyskusję na temat programu nauczania, notorycznie pojawia się przykład pantofelka jako dowód na bezsens polskiego sposobu nauczania – czy musimy uczyć dzieci budowy i cyklu rozwojowego jednokomórkowców? Przecież nie przyda im się to w późniejszym życiu!?

Jeśli chodzi o przysłowiowe nauczanie o budowie pantofelka, to wszystko przecież zależy od tego, co i jak się na ten temat mówi. Jeśli ukazuje się go jako jednokomórkowy organizm pełniący wszystkie funkcje życiowe charakterystyczne dla wielokomórkowców, ale w specyficzny dla siebie sposób, wynikający z mikroskopijnych rozmiarów ciała, to taka wiedza może być pasjonująca. Natomiast jeśli pantofelek omawiany jest „w izolacji” od innych form życia, bez ewolucyjnych związków z innymi organizmami, to wiedza o nim wydaje się nudna i niepotrzebna.

Nauczanie ewolucji (z nie do końca zrozumiałych przeze mnie powodów) budzi u niektórych sprzeciw wynikający z ich przekonań religijnych. Jako nauczyciel, jak pan sobie z tym radził?

 Ja, w swoim własnym systemie nauczania biologii oraz wiedzy o człowieku i jego środowisku, zawsze wiązałem ze sobą fakty nie tylko z różnych działów biologii, ale też innych nauk przyrodniczych i czyniłem to wyłącznie w kontekście działania procesów ewolucyjnych, wskazując ich mechanizmy, zdecydowanie ułatwiające zrozumienie kierunków i przebiegu zmian. U uczniów i ich rodziców nigdy nie budziło to zastrzeżeń czy sprzeciwu, zwłaszcza że podkreślałem, iż według mnie spór światopoglądowy o istnienie Boga jest sporem pozornym i że żaden uczciwy naukowiec, pytany o ostateczne przyczyny istnienia Świata i praw nim rządzących, nie odpowie inaczej, niż „nie wiem”, a jeśli niektórzy dodadzą do tego „ale wierzę, że…”, to do swych przekonań mają przecież pełne prawo. Tak więc osobiście nie bardzo rozumiem niechęć Kościoła i części społeczeństwa do ewolucyjnego tłumaczenia rzeczywistości biologicznej, ale żałuję że w nowej PP odbiło się to na całym ujęciu nauczania biologii.

Skoro obecna propozycja nie jest dobra, to jak chciałby pan przeprowadzić reformy w polskim szkolnictwie?

Mam nadzieję, że proponowane zmiany, na skutek oporu społecznego, jednak nie wejdą w życie z dniem 01.09.2017r., a jeśli zostaną przesunięte na później, to być może w ogóle nie nastąpią, gdyż ich autorzy zapewne w nadchodzącym roku utracą władzę. Jeśli jednak do wcielenia w życie proponowanej reformy nie dojdzie, to wcale nie będzie oznaczało, że nad stanem polskiego szkolnictwa nie warto dalej pracować – reformy programowe są mu na pewno potrzebne, ale wprowadzane nie na drodze rewolucyjnej, tylko ewolucyjnej i w sposób dużo bardziej fachowy, z głębokim namysłem.

Dziękujemy serdecznie za wywiad.

#neuropapolska

#neuropanauka

/s/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *