To będzie kraj starych ludzi

PiS przyklepał obniżenie wieku emerytalnego – będzie to od teraz 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Na wstępie zaznaczymy, że rozumiemy społeczne podstawy takiego działania. Pracowanie do 70. nie dla każdego jest realną możliwością. Rozumiemy, że ktoś, kto całe życie przepracował na budowie ma prawo do emerytury – nie należy wymagać, że będzie w wieku 70 lat przerzucał dziennie tony ziemi. Ale są inne rozwiązania niż obniżanie wieku emerytalnego.

Przeciętna Polka po osiągnięciu 60 lat przeżyje jeszcze 24,4 lat na emeryturze. Na mężczyzn po 65. roku życie czeka jeszcze średnio 16 lat emerytury. To znacznie więcej niż kiedy wprowadzano wiek emerytalny, kiedy przeciętnie na emeryturze spędzało się dziesięć czy nawet mniej lat. Co jeszcze ważniejsze, 20 lat temu, na jednego emeryta przypadało 4,5 osoby w wieku produkcyjnym. Wydłużanie się naszego życia zmienia jednak ten trend. Obecnie mamy 3,4 osoby na emeryta a w 2050 wg szacunków GUS – będzie to ok 1,4 osoby. Oczywiście w teorii emerytury są czymś na co oszczędzali sami emeryci – więc pieniądze powinny się znaleźć. Ale w sytuacji tak skróconego czasu pracy nie każdy uzbiera na stawkę minimalną – szczególnie jak będzie znacząco podwyższona a różnicę będą musieli dopłacić podatnicy.

pasted-image-at-2016_11_17-02_34-pm

Rys. 1: Ile osób w wieku produkcyjnym przypada na jednego emeryta (źr. prognozy GUS)

Dodatkowo emeryci są najkosztowniejszymi użytkownikami służby zdrowia. Rocznie na osobę w wieku powyżej 65 lat wydajemy trzy razy więcej niż na kogoś w wieku produkcyjnym. To oznacza, że nieliczni podatnicy będą musieli płacić znacznie więcej podatków na utrzymanie systemu. Do tego dochodzi wzrost zachorowań na kosztowne choroby – przykładowo za 25 lat ma być w Polsce 25% więcej cukrzyków. Emeryci są też często beneficjentami pomocy społecznej, więc generują dodatkowe koszty dla budżetu, które z każdym rokiem coraz ciężej będzie pokryć.

Oczywiście łatwo narzekać na rozwiązanie PiS – bo wygląda na to, że rzeczywiście jest ono nieprzemyślane – ale co robić w zamian? Jednym rozsądnym rozwiązaniem jest uzależnienie emerytury od stażu pracy – osoby, które zaczynają pracować w młodym wieku będą dzięki temu mogły przejść na emeryturę wcześniej – osoby po studiach będą mogły pracować dłużej, odciążając dzięki temu w znacznym stopniu system emerytalny. Kolejnym rozwiązaniem nad którym trzeba się poważnie zastanowić jest przyciąganie do Polski imigrantów. Jesteśmy pewnie w najgorszym z możliwych momentów na tą dyskusję, ale co innego nam pozostaje jeżeli populacja się starzeje a dzieci się nie rodzą? No i może czas w końcu na politykę promującą prokreację. 500+ tego nie zrobi. Choć jest dobrym przykładem polityki społecznej, to został przez rząd wprowadzony na fałszywych przesłankach zwiększania dzietności wbrew jakimkolwiek danym. Warto się zastanowić jakie rozwiązania poprawiły dzietność w innych krajach – jeżeli tego nie zrobimy, czeka nas katastrofa demograficzna. Przyspieszona wczoraj przez rząd PiS w drastyczny sposób.

Jak widzicie, sprawa nie jest jednoznaczna i zdecydowanie nie jest czarno-biała. I tu właśnie jest miejsce na opieraniu naszej polityki na mieszance empatii i materiału dowodowego. Potrzebne są rozwiązania możliwe, realne ale też takie, które nie tracą z oczu potrzeb grup obywateli, którzy najbardziej mogą ucierpieć na podwyższaniu wieku emerytalnego – bo w takim układzie po prostu przerzucamy koszty wcześniejszych emerytur na budżet opieki społecznej co niekoniecznie jest tańsze dla budżetu.

Bez całościowego spojrzenia na problem niestety nie ma szans na rozsądne rozwiązania – a obecnie zdaje się, że rząd robi populistyczne gesty w celu zadowolenia wyborców i zostawia bałagan do sprzątnięcia swoim następcom. Za to opozycja nie potrafi się dzisiaj wczuć w potrzeby wyborców. Rok rządów PiSu nie zaowocował spadkiem ich popularności i jednym z winnych jest z pewnością rozdrobniona opozycja, której wydaje się, że rozwiązaniem wszystkich problemów jest zadbanie o wielkomiejską klasę średnią. Z tym podejściem PiS może rzeczywiście zapłaci rachunki za swoje reformy – tylko to niezbyt optymistyczne, bo oznacza, że wygrają kolejne wybory.

#neuropapolska

/s/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *