Prognoza nr 2: Trump nie jest na straconej pozycji

Zostałem poproszony o napisanie prognozy dotyczącej zwycięstwa Trumpa. Nie oznacza to, że uważam to za bardziej prawdopodobne. Nie. Statystyki są jasne i większe szanse na zwycięstwo ma Clinton. Nie oznacza to, że zwycięstwo Trumpa jest mało lub wręcz nieprawdopodobne. I taką drogę do tego zwycięstwa postaram się tutaj opisać.
O zwycięstwie jednego z kandydatów zadecydują 3 grupy „demograficzne” – Latynosi, „niebieskie kołnierzyki” i wyborcy niezależni. Analizując te grupy nietrudno wysnuć tezę o zwycięstwie Trumpa.

maptrump

Latynosi z pewnością wesprą Clinton, a co więcej – wszystko wskazuje na to, że pojawią się na wyborach we wcześniej nie widzianych ilościach. Patrząc na stany, które mogą Clinton interesować, a w których populacja Latynosów jest duża, widzimy Nevadę, Nowy Meksyk, Kolorado, Arizonę i Florydę. Jak wskazuje early voting, Nevadę zgarnie Clinton i jest to dla niej bardzo dobra wiadomość, bo pozwala jej stracić mocno wahające się New Hampshire i nadal mieć ponad 270 głosów elektorskich. Nowy Meksyk i Kolorado to stany must-win dla Clinton i Latynosi to zwycięstwo prawdopodobnie jej zapewnią.

latino

Fot. Populacja latynoska w USA, źr. The Economist

Dwa pozostałe stany – Arizona i Floryda* to bardziej skomplikowana sprawa. Ten pierwszy jest w zasięgu Clinton, chociaż sondaże raczej nie dają jej wielkich szans. Nawet ogromna frekwencja grup latynoskich może nie zmienić wyników w tym tradycyjnie republikańskim stanie. Latynosi z Florydy nie mogą być jednak analizowani jako integralna część populacji latynoskiej z południowego-zachodu. Większość z nich to potomkowie Kubańczyków, którzy uciekając przed reżimem Castro, nabrali zdecydowanie anty-lewicowych poglądów i raczej głosują na republikanów. Co ciekawe – młodsze pokolenie Latynosów z Florydy jest już bardziej „standardowe” i raczej głosuje na demokratów.

Drugą grupą są byli pracownicy fabryk, najmocniej dotknięci upadkiem przemysłu. Skupiają się w stanach „Midwest” – Pensylwanii, Michigan, Ohio. Ten ostatni praktycznie na pewno wygra Trump. Dwa pozostałe są zagadką, a to szansa dla Trumpa – oba dysponują dużą ilością głosów elektorskich (PA – 20; MI – 16) i przejęcie chociaż jednego z nich zapewnia Trumpowi prawdopodobne zwycięstwo. Czy Trump ma tam szanse? Wszystkie sondaże pokazują ogólne niezadowolenie z tego jak działa amerykańska gospodarka – także wśród wyborców Demokratów. Dodatkowo niska frekwencja czarnoskórych, która w przypadku Michigan może być decydująca, to także powód do zadowolenia dla Trumpa. Pensylwania to natomiast stan gdzie w trakcie prawyborów najmocniej w całym kraju można było zauważyć tzw. „shy Trump voters” – osoby, które w sondażach nie przyznają się do popierania Trumpa, ale realnie na niego głosują.

Ostatnią grupą są wyborcy niezależni, których w tych wyborach jest nadzwyczajnie wielu. To oni sprawiają, że modele które ich uwzględniają dają ok. 25% mniej szans na zwycięstwo Clinton, w porównaniu z modelami które ich nie uwzględniają. Zadecydują oni przede wszystkim o New Hampshire i Florydzie. W NH wyborców niezależnych jest rekordowo dużo, bo to aż 1/3 wszystkich zarejestrowanych wyborców. Na Florydzie stanowią oni coraz większą grupę, a w tym stanie nawet niewielkie różnice się liczą. Badania nie są zgodne co do tego kogo popierają niezależni… Skłaniają się bardziej ku Trumpowi, ale jego przewaga nigdy nie sięga wyników Romneya, który i tak wybory znacząco przegrał. Trzeba pamiętać jednak, że nawet mniejsza przewaga Trumpa przy większej skali głosów niezależnych tworzy dla niego spory atut. Warto też pamiętać, że koniec kampanii był dla Clinton tragiczny i mógł odsunąć od niej wielu niezależnych wyborców. W korzystnym dla Trumpa scenariuszu mapa wyborcza wyglądałaby tak jak ta z początku tekstu.

Oczywiście taka predykcja przymyka oko na pewne kwestie – po pierwsze, młodzi wyborcy z Florydy mogą „przesunąć” ten stan na stronę demokratów. Po drugie – dostępne badania pokazują, że tak naprawdę „shy Trump voters” nie mają większego statystycznego znaczenia, więc stany Midwest, w których Clinton ma przewagę (nieznaczną, ale ma) – nie odejdą od niej. Po trzecie – Clinton ma bardzo silną kampanię „Get Out and Vote” (GOTV), która może w kluczowych stanach przyczynić się do dobrej dla niej frekwencji.
Tak naprawdę wybory pozostają zagadką – jedyne czego możecie być pewni, że różnego rodzaju analizy przypisujące > 90% szans na zwycięstwo Clinton, są w pewnym stopniu oderwane od zmieniającej się rzeczywistości.

/c/
*Karolina Północna, jak wynika z early voting, prawdopodobnie pójdzie dla Trumpa – przyczyni się do tego niska frekwencja czarnoskórych, w stanie który nawet przy świetnej pozycji Obamy i tak wygrał Romney.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *