Jak działają wybory prezydenckie w USA?

Zanim przystąpimy z samobójczym uporem ćmy lecącej w płomień świeczki do prognozy wyników wyborów prezydenckich w USA – postanowiliśmy napisać niezbędnik dla osób interesujących się polityką w Stanach Zjednoczonych od wielkiego dzwona. Mamy nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu będziecie wiedzieli jak działa zakręcony system wyborów w USA i co i jak liczy się w tych konkretnie wyborach.

Jak się głosuje?

System opiera się na elektorach. Jest w zasadzie podobny do systemu elekcji królów Polski: przedstawiciel lokalnego sejmiku jedzie na elekcję i dzięki mandatowi z miejsca skąd pochodzi może wybierać. W USA każdy z 50 stanów ma określoną liczbę elektorów. W większości z nich kandydat, który dostanie więcej głosów – dostaje również głosy wszystkich elektorów jacy przypadają na ten stan. Wyjątkami są Maine i Nebraska – w tych stanach mamy w sumie trzy mniejsze okręgi gdzie kandydat jeżeli wygra, dostaje jeden głos elektorski.

Szczegóły systemu elektorskiego

Elektorów jest w sumie 538. Dlatego najważniejszą liczbą wyborów prezydenckich w USA jest 270. Tyle głosów elektorskich musi wygrać kandydat, żeby wygrać wybory. I nikogo nie interesuje wtedy czy dostał w sumie więcej głosów w skali całego kraju. Przykładowo Al Gore dostał ponad 500 000 głosów więcej w skali całego kraju ale dzięki temu, że George W. Bush dostał 537 głosów więcej na Florydzie (na niecałe 6 mln głosów z tego stanu) i dzięki temu dostał 271 głosów elektorskich i zapewnił sobie prezydenturę. Poniżej macie mapkę USA z zaznaczonymi stanami i liczbą głosów elektorskich jakie posiadają. To, ile głosów ma dany stan zależy od liczby ludności. Dlatego Kalifornia z 25 mln uprawnionych do głosowania ma aż 55 głosów a Wyoming z trochę ponad 400 tys. – zaledwie 3 głosy. Ale jak widzicie z tych danych – w każdym stanie na jeden głos elektorski przypada inna liczba wyborców – i tak w Kalifornii każdy elektor to 450 tys. głosów a w takim Wyoming – ledwie 140 tys. A to z kolei oznacza, że głos wyborcy w Wyoming jest poniekąd ważniejszy niż Kalifornijczyka. 

screen-shot-2016-11-02-at-10-31-36

Rys. 1: Mapa 50 stanów USA, plus Waszyngton, DC z ilością głosów elektorskich jakie im przypadają (w sumie 538). Po boku kwadraty z głosami stanów zbyt małych, żeby je opisać, Alaska i Hawaje pod spodem.Za 270towin.com

Na kogo się głosuje?

W wyborach o poparcie konkuruje kilkudziesięciu kandydatów ale większość z nich to żartobliwe próby wygrania zakładu z kumplami z biura. Przykładowo na listę kandydatów wpisał się Boris De Pfeffel Johnson startujący pod hasłem “Make America Great… Britain Again”. Tak naprawdę liczy się 5 osób (a tak serio – 2). Oprócz kandydatów Demokratów i Republikanów mamy jeszcze kandydata libertariańskiego, Gary’ego Johnsona, kandydatkę zielonych, Jill Stein i bardzo mało znanego kandydata niezależnego, Evana McMullina. Mimo, że z dużym prawdopodobieństwem o nim nie słyszeliście oprócz Clinton i Trumpa to on ma największe szanse zostania prezydentem (o tym trochę dalej). 

Które stany są (nie)ważne? 

Zapewne w przededniu wyborów przeczytacie wiele o tym, że Floryda jest kluczowa, że Ohio to stan który trzeba wygrać, żeby zostać prezydentem i wiele innych doniesień w tym stylu. Ale zacznijmy od tego, że niektóre stany są bardzo mało znaczące w wyborach. Praktycznie wiadomo, że w Kalifornii wygra demokrata a w Alabamie – republikanin. Nie ma zbytniego sensu prowadzić w tych stanach kampanii wyborczej (na marginesie każdy, kto mieszka na Podkarpaciu czy w zachodniopomorskim i marzy o JOWach powinien się zastanowić czy to opłacalne dla jego rejonu – politycy będą walczyli o obszary gdzie wyniki są niepewne i to te obszary zostaną obdarowane inwestycjami). Poniżej wrzucamy mapkę stanów traktowanych jako pewniaki.

Niebieskim kolorem tradycyjnie zaznacza się demokratów, czerwonym – republikanów więc będziemy się trzymali tej konwencji. Jak widzicie patrząc na bezpieczne stany, dokładnie połowa głosów elektorskich została już w zasadzie rozdana. Aż 169 z nich najprawdopodobniej przypadnie Clinton. To znaczy, że dla niej najważniejszą łamigłówką jest to, żeby dostać te brakujące 101 głosów. Trump musi się głowić jak przekonać do siebie mieszkańców stanów które mają w sumie 170 głosów. 

screen-shot-2016-11-02-at-15-49-31

Rys. 2 Stany, w których nie powinno dojść do niespodzianek. Niebieski – padną łupem Clinton, czerwony – Trumpa. Za 270towin.com

Firewall Clinton – co to takiego?

Firewall Clinton to mapa gdzie Clinton ma bezpieczne 272 głosy w najprostszy z możliwych sposób. Bazuje na stanach, które poprzednio głosowały na Obamę i gdzie ma szansę spokojnie wygrać jeżeli jej przewaga nad Trumpem wynosi 3-4pp w skali kraju. Ten firewall to będzie klucz do jej zwycięstwa w obliczu spadających sondaży. Trump musi wygrać przynajmniej jeden ze stanów w tej formacji i nie będzie to dla niego prostym zadaniem.

Wg aktualnych sondaży – największe szanse na uszczknięcie czegoś Clinton z jej “firewalla” Trump ma w Colorado. Ale to nadal zaledwie 25% szans. Ok. 20% szans na zwycięstwo Trump ma obecnie w Pensylwanii, Michigan, Wisconsin i Minnesocie. Zauważcie, że w Firewall Clinton nie ma ani Ohio ani Florydy ani Północnej Karoliny – trzech stanów, o których będą niewątpliwie rozpisywały się gazety w przedwyborczych analizach. Te stany są dla Clinton bonusem – za to Trump musi je wygrać. 

screen-shot-2016-11-02-at-15-41-31

Rys. 3 Firewall Clinton – najprostsza droga kandydatki demokratów do fotela prezydenckiego. Za 270towin.com

Jak wygląda obecnie wyścig o fotel? 

Clinton ma przewagę ale w świetle afer i śledztwa FBI zaczęła ona topnieć. Jeszcze kilka dni temu było niemal pewne, że Clinton wygra, teraz Trumpowi daje się już 30% szans na wygranie wyborów. Gdyby wybory odbywały się dzisiaj Clinton miałaby ogromne szanse na prezydenturę, ale jeżeli jej spadek w sondażach nie straci na dynamice – może być tak, że szanse będą równe w dniu wyborów.

Naszą prognozę wyników zrobimy dopiero w przeddzień głosowania. I już mamy zimny pot na czole na samą myśl. Bo w tym roku prognozowanie to koszmar. Sondaże rozjeżdżają się z wynikami wyborów w wielu krajach. Populistyczni kandydaci powodują, że nie wiadomo jak wygląda rzeczywistość, wyniki badań opinii publicznej pokazują zupełnie różne rzeczy w zależności od metody a, żeby w tym wypadku ułatwić sprawę – głosowanie rozpoczęło się kilka tygodni temu, kiedy poparcie Clinton było 3 pp. wyższe niż teraz. Kto wie ile głosów oddano wtedy? 

A może ktoś trzeci?

Na koniec dajemy wam dziwaczny scenariusz, który może spowodować, że nowym prezydentem zostanie wspomniany na początku Evan McMullin. McMullin to republikanin, który nie zgadza się z tym, że kandydatem jego partii jest Trump. Początkowo jego kandydatura była nic nieznaczącą ciekawostką – wszystko do momentu kiedy wyszły na jaw taśmy Trumpa z łapaniem – no wiecie sami. To zaowocowało spadkiem Trumpa w sondażach ale ten spadek na koniec został zahamowany i nic wielkiego się nie stało.

Wszędzie poza jednym stanem. Utah to główne skupisko Mormonów w USA. Mormoni w odróżnieniu od wielu innych grup religijnych, traktują niemoralne zachowanie polityka jako coś niewybaczalnego. Dodatkowo McMullin jest Mormonem. I nagle w Utah z sytuacji gdzie Trump miał 35pp przewagi nad Clinton sytuacja stała się wyrównana i cała trójka kandydatów ma tam ok. 30% poparcia. To teoretycznie może doprowadzić do mapki, gdzie McMullin wygra Utah a żaden pozostały kandydat nie przekroczy 270 głosów elektorskich.

Co w takim przypadku? W takim przypadku o tym kto zostanie prezydentem zadecyduje izba reprezentantów USA (amerykański odpowiednik sejmu). Przedstawiciele każdego stanu głosują na jednego z trzech kandydatów w wyborach, którzy uzyskali najwięcej głosów elektorskich. W tym scenariuszu przedstawiciele izby mogliby teoretycznie zagłosować na McMullina i w ten sposób zapewnić mu prezydenturę. Oczywiście szanse na to są minimalne. Jeżeli żaden kandydat nie uzyska 270 głosów elektorskich – prezydentem najprawdopodobniej zostanie Trump, bo republikanie mają przewagę w izbie – głównie dzięki temu, że zmanipulowali granicę amerykańskich JOWów w taki sposób, żeby zapewnić sobie przewagę w wyborach. 

Mam nadzieję, że dzięki temu prostemu przewodnikowi wiecie trochę więcej na temat systemu wyborczego w USA – ale jeżeli chcecie wiedzieć więcej – zapraszamy do stawiania pytań na ten temat a my postaramy się odpowiedzieć jak najszybciej. 

8 myśli nt. „Jak działają wybory prezydenckie w USA?

  1. Maljevic

    Jako pewny za Clinton oznaczyliście New Hampshire, gdzie ostatnio sondaże są wyrównane. Niezbyt to rozsądne.

    Odpowiedz
    1. /sier/ Autor wpisu

      To nie my a serwis realclearpolitics.com tak miał – nie chcieliśmy arbitralnie ich poprawiać.

      Odpowiedz
  2. Franciszek Górski

    Czy w konkretnym stanie oddaję głos na kandydata czy popierającego go reprezentanta?

    Odpowiedz
  3. Kuba

    Hej, ale jak to Texas nie jest na drugiej mapce pewnym stanem dla republikanów? Myślałem, że jest to stan, gdzie na pewno wiemy, że wygra Trump.

    Odpowiedz
    1. /sier/ Autor wpisu

      Wynika z tego, że po debatach i aferze, Teksas był przez pewien czas blisko w sondażach. Na tyle blisko, że republikanie nie mieli gwarancji. Zresztą to konsekwencja tego, że zmienia się demografia USA i już niedługo – za 15-20 lat Teksas będzie stanem, o który będzie zacięta walka.

      Odpowiedz
  4. Pingback: Orange Is The New Black | Skorpion na Weekend

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *