Kosiniak-Kamysz, Jurgiel i historia polskiej hipokryzji wobec GMO

 

Dzisiaj krótka notka o hipokryzji w polskiej polityce. Oczywiście, moglibyśmy z tej okazji sięgnąć po któregokolwiek polityka PiS (i tak to zrobimy kilka akapitów niżej), ale hipokryzja jest u nas tak powszechna, że możemy sobie pozwolić na dowolną partię. Dzisiaj – PSL – bo czemu nie? A skoro PSL to może zacznijmy od razu od samej góry. Szef PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz, wygłosił ostatnio takie to mądrości:

„Jeżeli doprowadzimy do podpisania umowy CETA, do umowy zagrażającej polskim rodzinom, przedsiębiorcom, rolnikom, nam wszystkim, to wpuścimy GMO do Polski”
„Nie pozwolimy na to, żeby takie produkty trafiały do Polski” – zapewnił Kosiniak-Kamysz. Jest to „walka” o dobrą, polską żywność, a co za tym idzie – o zdrowie Polaków – dodał. Zwrócił uwagę, że nie są znane wszystkie skutki spożywania produktów genetycznie modyfikowanych, ale one mogą okazać się – jak ocenił – „naprawdę fatalne”. [1]

Wtórował mu przy tym poseł Mirosław Maliszewski. Ciekawostka: w 2012 podobnie jak wszyscy pozostali posłowie PSL, którzy pofatygowali się tego dnia do sejmu zagłosował za przedłużeniem moratorium na GMO.[2]

pasted-image-at-2016_10_18-12_46-pm

Kosiniak-Kamysz oczywiście kłamie, o czym musi sobie jako szef PSL doskonale zdawać sprawę. GMO jest kluczowe dla naszego rolnictwa, bez niego nasz świetnie radzący sobie przemysł drobiarski bardzo szybko padłby obciążony kosztami [3],[4],[5]. Zdają sobie z tego sprawę między innymi jego partyjni koledzy [6]. Polskie kury żyją głównie na paszach z modyfikowanej genetycznie soi. Szef największej partii rolniczej w Polsce mówiący, że Polska jest “wolna od GMO” albo kłamie w żywe oczy, albo kompletnie nie ma pojęcia o rolnictwie. Kosiniak Kamysz nie jest może ekspertem od rolnictwa ale aż takim ignorantem nie jest. Ot, retoryka antyGMO i traktowanie Polaków jak idiotów najwyraźniej popłaca.

Wszystko, to tylko gra polityczna, w której GMO jest słowem-straszakiem. Kosiniak-Kamysz rozdziera szaty w proteście przed działaniami ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela, bo wyczytał, że 70% Polaków niezmiennie boi się GMO [7]. Gdyby nasz trybun ludowy zamiast kierować się słupkami – pomyślał przez chwilę, może wpadłby na pomysł, że ludzie boją się GMO bo od lat polityczni karierowicze pokroju Kosiniaka-Kamysza nim straszą dla krótkoterminowych zysków politycznych?

Może pokażmy to na przykładzie ministra Jurgiela. W 2012 ten polityk PiS opowiadał identyczne farmazony na temat GMO przed głosowaniem na temat moratorium, co Kosiniak-Kamysz dzisiaj [8]. Wtedy – wg Jurgiela – GMO było zagrożeniem dla zdrowia. W tym roku już jako minister rolnictwa przekonywał, że wdrożenie zakazu GMO byłoby zabójcze dla naszego rolnictwa i zagrożeniem dla zdrowia, albo przestało być groźne, albo znikło [9]. Bez stresu, to nie pierwsza wolta najwyraźniej doświadczonego w gwałceniu logiki ministra Jurgiela. Przecież samo moratorium na zakaz pasz GMO pochodzi z czasów jego ministrowania za pierwszego rządu PiS (tego z przystawkami). Oznacza to, że Jurgiel zdążył wprowadzić moratorium, domagać się zniesienia moratorium i przedłużenia moratorium.

Fakty są takie: Polska nie jest wolna od GMO. Polska jest pełna GMO i… bardzo dobrze. Dzięki GMO mamy ogromny przemysł drobiarski. Co roku importujemy ok. miliarda euro śruty sojowej dzięki czemu jesteśmy największym producentem drobiu w regionie. Dzięki GMO Polacy cierpiący na cukrzycę otrzymuje codziennie insulinę. Dzięki GMO nasz przemysł bio-tech (patrz Bioton SA) zatrudnia tysiące osób, jest to ewenement w naszej średnio innowacyjnej gospodarce. A byłoby to znacznie więcej gdyby nie to, że politycy i organizacje a la Greenpeace swoją radosną demagogią zabiły prężnie rozwijającą się w Polsce biotechnologię uniwersytecką.

Kosiniak-Kamysz nie tylko kłamie o tym, że Polska jest wolna od GMO, popełnia moim zdaniem coś jeszcze gorszego. Wmawia ludziom, że GMO jest groźne dla zdrowia. GMO jest przebadane na każdy możliwy sposób i nie ma żadnych dowodów co do tego, że jest szkodliwe. Kosiniak-Kamysz, jako lekarz, strasząc GMO, z wykorzystaniem swojej pozycji partyjnej, postępuje skrajnie nieetycznie. I pokazuje w pełni, jak toksycznym zjawiskiem jest polska scena polityczna. Wszystko jest tu robione pod publiczkę, żeby zdobyć głosy. Maliszewscy i Jurgiele tego świata zmieniają poglądy w zależności od punktu siedzenia i karmią swoje elektoraty kłamstwami na zasadzie “ciemny lud to kupi”.

#neuropapolska

/s/

[1] http://www.msn.com/pl-pl/finanse/wiadomosci/psl-protestuje-przeciw-ceta-to-wpuszczenie-gmo-do-polski/ar-AAj3qAR?li=BBr5CAr

[2] http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/InfoForPPIDec?OpenAgent&36704&PSL&Za

[3] http://www.portalspozywczy.pl/mieso/wiadomosci/zakaz-stosowania-pasz-gmo-to-koniec-polskiego-drobiarstwa-wideo,133793.html

[4] https://www.agrofakt.pl/branza-drobiarska-walczy-o-pasze-gmo/

[5] http://www.wir.org.pl/aktualnosci/2016/2016_03_04_gmo/

[6]  http://www.farmer.pl/prawo/przepisy-i-regulacje/zaplacimy-wysoka-cene-za-zakaz-importu-pasz-modyfikowanych,62254.html

[7] http://wyborcza.pl/1,75400,10164045,Eksperci_za_GMO.html

[8] http://www.eostroleka.pl/nie-dla-gmo-8222w-polsce-nie-bedzie-zdrowej-zywnosci8221-video,art28756.html

[9] http://gmo.blog.polityka.pl/2016/02/07/pis-zmiekcza-stanowisko-ws-wykorzystania-pasz-gmo/

 

3 myśli nt. „Kosiniak-Kamysz, Jurgiel i historia polskiej hipokryzji wobec GMO

  1. aha

    Oczywiście, tak samo jak margaryna miała być zdrowsza od masła, a jajka miały wywoływać choroby serca.

    Odpowiedz
    1. /sier/ Autor wpisu

      I serio myślisz, że nikt tego nie sprawdza przed dopuszczeniem na rynek? Białko, które jest główną modyfikacją w rolnictwie jest wykorzystywane jao pestycyd w rolnictwie eko – serio myślisz, że jest toksyczne?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *