Wywiad Neuropy: Prof. Szymon Malinowski: O chmurach, klimacie i nie tylko

 

Dzisiaj pierwszy w naszej historii wywiad, I to nie byle jaki. Naszym gościem jest prof. Szymon Malinowski, prof. UW, specjalista od fizyki atmosfery oraz popularyzator nauki, współtwórca portalu naukaoklimacie.pl – który przy okazji gorąco każdemu polecamy.

Dziękujemy serdecznie na to, że pan profesor znalazł czas dla nas w swoim napiętym harmonogramie, to zaszczyt mieć takiego gościa.

Pasted image at 2016_06_21 11_20 PM 

Przeważnie w wywiadach prasowych czy radiowych jest pan przepytywany o globalne ocieplenie (GO), czy o zmiany klimatu. Chcieliśmy zacząć trochę inaczej. Jest pan specjalistą od fizyki atmosfery i chmur, pańskie badania były publikowane m. in. w Science – zrozumiale dla laików – czym konkretnie zajmuje się pan w swojej pracy naukowca?

Jestem współautorem jednego eseju w „Science” o filozofii tego co robimy (da się czytać przez niefachowca), ale głównie wyniki badań publikuję w czasopismach specjalistycznych, czytanych w środowisku fizyków atmosfery. Chmury to fascynujące zjawiska, rzadko zdajemy sobie sprawę z tego jak słabo są poznane. Ja staram się zrozumieć interakcje i wzajemne oddziaływania miedzy skalami „mikro” i „makro” w chmurach. Jak o tym prosto opowiedzieć?

Chmura to skupisko kropelek wody i/lub kryształków lodu skupionych w pewnej objętości w powietrzu. Tej wody w stanie stałym lub ciekłym jest typowo 1-3 g na każdy metr sześcienny chmury. Kropelki o promieniu kilku mikrometrów rozmieszczone są co kilka milimetrów w przestrzeni. Dla wyobrażenia sobie skali można pomyśleć że to tak jakby w dużym budynku w każdym pomieszczeniu mieć kulkę „marble” lub piłeczkę pingpongową. Z punktu widzenia każdej kropli jest ona „samotna” – paruje lub rośnie przez kondensację w zależności od warunków termodynamicznych w jej otoczeniu – kącie pokoju. Każda kulka porusza się: oddziałują na nią ciężar i siły aerodynamiczne.

Jak zachowują się skupiska takich kulek w atmosferze która jest turbulentna? Jak dochodzi do ich zderzeń – zjawiska kluczowego dla powstania opadu – kropla opadu powstaje typowo ze zderzenia miliona kropel chmurowych? Jak zmienność warunków otoczenia wpływa na ewolucję zbioru kropel? Jak taki zbiór kulek rozprasza i pochłania promieniowanie słoneczne i emituje/rozprasza/pochłania promieniowanie podczerwone? Jak te wszystkie zjawiska w mikroskali przekładają się na albedo, własności radiacyjne chmur w skali makro, na pogodę i klimat? Jak wiążą się z dynamiką chmur i układów chmurowych, frontów atmosferycznych, cyrkulacjami atmosferycznymi. Jak jeszcze mniejsze cząsteczki – jądra kondensacji i zamarzania wpływają na powstawanie chmur, a jak na nie wpływają chmury (np. co gdy zderzą się kropelki a potem kropla wynikowa wyparuje)?

To te tajemnice które powoli i żmudnie, wraz z naukowcami którzy zajmują się podobnymi po trochu odkrywamy. Robimy to latając samolotami przez chmury, generując sztuczne chmury w laboratorium, obliczając te wszystkie efekty na kartkach papieru i z użyciem superkomputerów. Taka mieszanka teorii z praktyką, od budowy przyrządów pomiarowych, obmyślania eksperymentów, po ich wykonywanie, interpretację danych, obliczenia teoretyczne i syntezę tego wszystkiego.

Jest pan też zaangażowany w działalność popularyzatorską. Przykładem jest “konkurs” na Klimatyczną Bzdurę Roku. Dla kogoś czynnie zajmującego się nauką, jakie to uczucie czytać kompletnych laików w dziedzinie wypowiadających bezsensowne stwierdzenia bez cienia wahania czy wątpliwości? 

Niestety nie dziwi mnie taka postawa. Ludzie najczęściej wypowiadają się zgodnie z przekonaniami, nie ze stanem wiedzy. To co do nich dociera przesiewają przez filtr przekonań, a nie zdrowego sceptycyzmu i tak budują swój obraz świata. Dla wyjaśnienia: zdrowy sceptycyzm to poddawanie w wątpliwość tego co się zasłyszało i konfrontacja ze stanem wiedzy na podstawie najlepszych i najbardziej kompetentnych źródeł, nie tych źródeł które „się podobają”. Tylko w ten sposób w dzisiejszym skomplikowanym świecie, gdzie wiedza jest niezwykle zaawansowana i specjalistyczna można dojść prawdy.

Najbardziej selektywne „filtry” przekonań związane są z wyznawanymi ideologiami. Nie ma znaczenia czy są to ideologie lewicowe, prawicowe, prorynkowe, antyrynkowe, interpretujące taką czy inna religię. Zideologizowane myślenie utrudnia zrozumienie świata. Jest kuszące, bo daje jasny prosty przepis na wszystko, np. „wystarczy rynek”, albo „od każdego według jego możliwości każdemu według jego potrzeb”. Natomiast rzeczywistość nie jest prosta i nie ma prostych rozwiązań większości problemów. W tym sensie rozumiem wypowiedzi ludzi opowiadających bzdury o klimacie, to najczęściej wyznawcy takiej czy innej ideologii, więc obraz świata jaki widzą jest „kompletny”, zamknięty na fakty i oderwany od rzeczywistości. Oczywiście, to że rozumiem skąd wzięły się wypowiedzi nie znaczy że w jakikolwiek sposób je usprawiedliwiam. Człowiek powinien kierować się rozumem i zdrowym sceptycyzmem, a nie taką czy inną ideologią.

Czy rozmawiał pan kiedykolwiek z którymś z laureatów czy wyróżnionych w konkursie prywatnie? 

Prywatnie nie zdarzyło mi się. Inne kręgi. Kilka razy polemizowałem publicznie np. z prof. (wtedy nie ministrem) Szyszką, dawniej z prof. Marksem, prof. Jaworowskim.

Widać w Polsce jakieś zmiany jeżeli chodzi o świadomość tego czym są zmiany klimatu czy ocieplenie? 

Coraz więcej ludzi zauważa zmiany klimatu i ocieplenie. Często się nimi przejmują, ale jest to najczęściej „przejmowanie się” czysto werbalne. Niestety mam wrażenie, że nie rozumiemy iż jesteśmy w 100% zależni od tego jak działa nasza planeta, w tym jej system klimatyczny. Dla większości ludzi GO to news w programie telewizyjnym czy prasie, temat do dyskusji przy piwie ale nie nasz prawdziwy poważny, szybko narastający (choć oczywiście nie jedyny) problem.

Które mity narosłe wokół zmian klimatu są najtrudniejsze do wyplenienia? 

Nawet nie chodzi o mity. Mity służą do podtrzymywania swojego spojrzenia na sprawę bo tak każe ideologia. Trudno rozumem z tym walczyć, bo z ideologiem nie ma ani polemiki, ani dialogu, ani wymiany zdań, jest jedynie słuszna „mantra”. Natomiast wśród ludzi o zdrowym spojrzeniu, dostrzegających złożoność świata, problemem jest pokazanie że zmiana klimatu to nie abstrakcja. Że nie wystarczy pokiwać głową, udać zafrasowanie, pogadać, posortować niekiedy śmieci. Coraz bardziej pesymistyczne, coraz bardziej jednoznaczne prognozy odbierane są jak ciekawostki. Tuvalu e.t.c. – co mam z tym wspólnego. A nawet jeśli poziom wody w oceanach się podniesie – mnie to nie zagrozi.

Zaryzykowałby pan spekulację na temat przyczyn, dla których tyle osób kwestionuje naukę akurat w tym konkretnym przypadku? 

Tu nie chodzi nawet o kwestionowanie nauki. Bo ideologie tak mają. Jak napisałem, z tym nie da się rozumem. Prawdziwym problemem wśród pozostałych jest wyobraźni i zrozumienia tego jak działa świat, umiejętności przełożenia tego co daje nam nauka na codzienne zachowania.

Jak to co się obecnie dzieje z globalnym klimatem wpłynie na Polskę? Czytaliśmy opracowania mówiące, że na naszej szerokości geograficznej możemy odnieść nawet korzyści ze zmian klimatu – czy to nie oznacza, że akurat my nie powinniśmy przejmować się tym co się dzieje?

Kłopot ze zmianą klimatu polega na tym że jest problemem dynamicznym, narastającym i przyspieszającym, a do tego przesuniętym w czasie w stosunku do aktualnych działań. Co to znaczy? Nie wiemy kiedy i w jakim tempie przestaniemy „psuć” klimat. Nie wiemy zatem jak daleko zmiana klimatu może sięgnąć. Pytanie „jaki będziemy mieli klimat” czy „do czego zmiana klimatu doprowadzi” jest źle postawione. Narastające problemy w okresie najbliższych 30 lat mamy już zagwarantowane. Od tego czy i w jakim stopniu już dziś ograniczymy działania „psujące klimat” zależy stopień problemów w dalszym horyzoncie czasowym.

Tak naprawdę nie ma alternatywy: mitygacja czy adaptacja. Trzeba natychmiast robić jedno i drugie, mając nadzieję że podjęte działania mitygacyjne będą na tyle skuteczne, że do skutków tego co zmian klimatu w dłuższym okresie da się w ogóle zaadaptować.

Jeśli idzie o bezpośrednie zagrożenie Polski to na najbliższe lata problemem będzie brak i nadmiar wody. O wielkiej powodzi nie muszę chyba pisać, to poważny problem, tragedia, katastrofa ale do przetrwania. Co innego wielka susza. Wyobraźmy sobie brak wody w wielkich miastach, np. w Warszawie. To scenariusz całkiem realny, a mogący zrujnować kraj. Do tego załamanie systemu energetycznego z powodu braku wody do chłodzenia bloków elektrowni. Na krawędzi tego ostatniego byliśmy w ubiegłym roku, a taki scenariusz zrealizowany w sporym zakresie zagraża całemu społeczeństwu. W dalszej perspektywie zagrożenia to: zalanie portów i brak możliwości postawienia nowych (ciągłe rosnący poziom wody), spadek produkcji rolnej i kłopoty z wyżywieniem, stepowienie. To tyle jeśli idzie o niektóre zagrożenia bezpośrednie. O zagrożeniach pośrednich wolę nie pisać, ale jak ktoś chce może zajrzeć np. do raportów CIA.

Oczywiście część rozwiązań problemów klimatycznych to kwestia działań państw, regulacji międzynarodowych. Ale co pana zdaniem może w tej sprawie zdziałać szary obywatel?

Każdy z nas ma pewne pole do popisu. Po pierwsze wypadałoby obliczyć swój ślad węglowy i zastanowić się, jak go zmniejszyć. Mogę podpowiedzieć, że nie każda działalność w tym zakresie wymaga poważnych wyrzeczeń. Co najmniej połowę energii którą zużywamy marnujemy bezproduktywnie albo przeznaczamy na zadania, które podnoszą chwilowo nasze ego ale nie obiektywną jakość życia. Po drugie siłą obywatela jest jego kartka wyborcza. Nie namawiam tu bynajmniej na głosowania na „zielonych” jeśli są niewolnikami swojej ideologii. W ramach opcji politycznej jaka jest nam najbliższa powinniśmy znaleźć ludzi którzy rozumieją problem, a opcję polityczną traktują jako zestaw efektywnych narzędzi rządzenia, a nie jako ideologiczny przepis na dobrobyt. Tacy ludzie są a metody mogą być rożne. Jako ciekawostkę na temat przeszłych działań np. Republikanów w USA w dziedzinie ochrony środowiska podam, że wymyślili oni system „cap and trade” – handlu emisjami przy zmniejszającej się ich kwocie. Dziś ten pomysł wielu, nie wiedząc że pochodzenie jest rynkowo-konserwatywne, uważa za „lewacki”. A sprawdził się on znakomicie w ograniczaniu emisji związków siarki do atmosfery…

Ostatnie pytanie: Czarny pesymizm czy umiarkowany optymizm – mamy szansę zatrzymać zmiany klimatu zanim sprawdzą się najgorsze scenariusze z masowym wymieraniem – czy jest już za późno i teraz walczymy tylko o nasze przetrwanie?

Umiarkowany pesymizm. Jeżeli chodzi o walkę ze zmianami klimatu jeszcze nie jest za późno, choć zbliżamy się do krawędzi, a ludzkie działania w kwestii globalnego ocieplenie nie wskazują na to, że zasłużyliśmy na nazwę „Homo sapiens”.

 

Dziękujemy serdecznie za wywiad,

/neuropa/

#neuropanauka

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *